Dzisiaj międzynarodowy dzień UFO, czekałem na niego, by uderzyć do Was z hipotezą, do której nie podchodzę obiektywnie, bo skradła mi serce (chociaż nie rozum – ten skradła inna hipoteza do której wrócimy jeszcze kiedyś).
Jeśli byliście ze mną w czasie, kiedy robiłem poprzednie wpisy w tematyce UFO, to wiecie już, że:
– Jest to skomplikowane, wielkoskalowe zjawisko obejmujące zasięgiem cały świat i ludzi z każdej kultury, orientacji i wyznania,
– Najprawdopodobniej nie możemy mówić tutaj o wielkim spisku wymyślaniu UFO, a jest to raczej realne zjawisko pod względem obserwacyjnym,
– UFO jest zjawiskiem pełnym absurdów,
– bardzo prawdopodobne, że nie ma nic wspólnego z obcymi rozumianymi jako istoty z kosmosu.
I te wszystkie problemy ufologowie zauważają. Wbrew powtarzanym przez media kłamstwom, oraz niedoinformowaniu/braku researchu wielu popularyzatorów nauki, ufolodzy to nie są ograniczone osoby w foliowych czapeczkach, tylko ludzie próbujący zrozumieć ten fenomen.
Takimi osobami są nasi dzisiejsi bohaterowie: Dr Jacques Vallee i Bertrand Méheust (a jeśli wierzyć Prokopiukowi, także Polak, Janusz Thor – aczkolwiek nie czytałem jeszcze jego książek, więc tutaj muszę zdać się na Jerzego Prokopiuka właśnie).
Dr Jacques Vallee to informatyk, ufolog, oraz astronom. Licencjat z matematyki, magister astrofizyki, członek Obserwatorium Paryskiego i projektu mapowania powierzchni Marsa dla NASA. Uczestniczył w rozwoju pierwszych systemów ARPANETu.
Bertrand Méheust to z kolei francuski pisarz, parapsycholog, profesor filozofii, doktor socjologii.
CZYM JEST ZJAWISKO UFO?
1. BERTRAND MEHEUST
Méheust zauważa, że fenomen UFO ma charakter parapsychiczny – mówimy przecież o tak zwanej „wysokiej dziwności”, czy też „zmienionej rzeczywistości”, kiedy istoty te mogą przechodzić przez ściany, materializować się, zmieniać wygląd swój i swoich pojazdów (Pytanie: czy nie przypomina Wam to również „duchów” z seansów spirytystycznych Franka Kluskiego?). Ludzie, którzy są świadkami takich spotkań bardzo często wpadają w coś w rodzaju innego stanu świadomości, być może bliższemu transowi, śnieniu, niż jawie.
Ponadto zauważa ciekawą korelację: otóż najpierw UFO ludzkość sobie wyobraziła, później formy te zaczęliśmy widzieć. Innymi słowy, we wczesnych filmach i serialach SF pojawiają się formy „kosmitów” które później zaczęły nas odwiedzać.
Co ciekawe, korelację te wychwycił również Mikołaj Kołyszko, który analizował przypadek Emilciński w @polska sekcja ufologiczna, który i kiedy rozmawialiśmy wspólnie o UFO (zapis tej rozmowy będzie dostępny za jakiś czas na antenie Studio Grozy), pamiętam, że mówił o ciekawej zależności, że kosmici widziani przez Wolskiego byli wypisz-wymaluj istotami z jednego z popularnych filmów SF. Również ich statek kosmiczny da się w popkulturze odnaleźć.
Tyle, że Méheust w swoich spostrzeżeniach idzie trochę dalej. Bo widzicie, oto okazuje się, że rzeczy które sobie wymyśliliśmy, pokazują się ludziom, którzy nie mieli pojęcia w ogóle o istnieniu popkulturowych oryginałów, mieszkających na drugim końcu świata, w innej kulturze.
Zastanawiające?
To co, jeśli powiem, że można dodać do tego i to, że część tych zjawisk ma charakter „namacalny” – to znaczy, istnieją zapisy radarów, oraz można ich wystąpienie weryfikować ilością świadków?
Kolejnym spostrzeżeniem Bertranda Méheust jest to, że cechą UFO jest „nieuchwytna demonstrację”. W skrócie:
– Pokazują się znienacka, i tak samo znikają
– Ich pokazy mają „ekshibicjonistyczny” charakter, ale nim dojdzie do kulminacyjnego momentu, UFO znika, co sprawia, że nie da się tego zjawiska badać w sposób naukowy,
– Spotkania z UFO wydają się też przede wszystkim być związane z odludnymi miejscami, lub momentem, kiedy mózg znajduje się w trakcie powtarzalnych, rutynowych czynności (na przykład prowadzenie pojazdu).
– Nawet, jeśli UFO obserwuje więcej świadków, to pozostali, którzy mogliby je widzieć w tym samym czasie – nic nie widzą. Méheust nazywa to „Prywatnym show”>
I zanim przejdziemy do wniosków, przyjrzyjmy się w dużym skrócie koncepcji
2. JACQUES VALLEE
Widzicie, Dr Vallee zauważa, że zjawisko UFO tak naprawdę nie jest dziełem naszych czasów. Albo inaczej – jest dziełem naszych czasów, w sensie nazewnictwa i formy, ale po przeanalizowaniu folkloru wielu kultur, dochodzi Vallee do wniosku, że to co my nazywamy UFO, nasi przodkowie nazywali…
Duchami.
Wróżkami.
Elfami.
Sukkubami i Inkubami.
Płanetnikami.
Czarownikami, duchami, bogami zabierającymi do „magicznych krain” takich jak kraina wśród chmur, Magonia, ludzi, z których niektórzy później wracali i bardzo często okazywało się, że występuje syndrom pobranego płodu, czy też syndrom utraty pamięci, częściowej utraty pamięci, syndrom utraconego czasu – wszystko to, co dzisiaj utożsamiamy ze zjawiskiem UFO.
W swoim „Paszporcie do Magonii” Vallee opisuje te wydarzenia, podając około 500 przypadków ze znanego folkloru, które dzisiaj nazwalibyśmy różnego stopnia interakcjami z UFO.
Czytając teksty Valle można znaleźć takich pięć argumentów dotyczących zjawiska UFO, które próbują je opisywać:
1. Ilość doniesień jest zbyt duża, żeby uznać, że to zjawisko nie istnieje
2. Dwunożność: są bardzo podobni do nas, oczy nosy, brzuszki, głowy, praktycznie zawsze są to humanoidy – karykaturalne, piękniejsze, mniejsze, większe,
3. Zachowanie: ilość lądowań jest przesadna – jeśli mieliby to być badacze, to czemu ciągle i ciągle powtarzają te same badania?
4. Zjawisko obecne od początku kultury, nie mówimy o paleoastronautach, ale nieskomunikowane kultury mają wspólne pierwiastki istot i zjawisk.
5. Manipulacja czasem: często w przypadkach następuje dystorsja subiektywnie, wydaje się to być wręcz magiczne, ale c.clarke mówił, że zaawansowana technologia jest nierozróżnialna od magii, ludzie spędzają w tamtych miejscach dużo więcej czasu, niż minęło normalnie.
I CO Z TEGO WYNIKA?
Zarówno Méheust jak i Vallee zwracają uwagę na bardzo podobne fakty i rzucają podobne hipotezy. Po pierwsze – wiemy, że nic nie wiemy i jest to jedna z cech zjawiska.
Po drugie, zjawisko niewątpliwie istnieje.
Po trzecie, Méheust zastanawia się, czy UFO może być manifestacją psyche, czym przybliża się do Jungowskiej manifestacji mitu i archetypów, tyle, że być może (słowo klucz, Meheust wyraźnie rozgranicza, gdzie kończy się wyjaśnienie psychologiczne, a zaczyna parapsychologiczne) mówimy tutaj o jakiegoś rodzaju manifestacji fizycznej lub a’la fizycznej, jakiegoś rodzaju siły.
Czym jest ta siła?
Może mówimy o myślokształtach, tulpach, jakiegoś rodzaju manifestacji zbiorowej nieświadomości w świecie rzeczywistym, lub też manifestacji czysto psychicznej.
Jest jeszcze inna opcja, bo tutaj wchodzi cały na biało Vallee, pytając się, czy to czego doświadczamy, nie jest przypadkiem działaniem jakiejś zewnętrznej siły (pamiętajcie, to nie twarda teoria – to koncepcja). Niewidzialnej kontroli, która od tysięcy lat jest w kontakcie z człowiekiem. Ingerującej w nasz świat, manipulującej człowiekiem, wpływającej na nasz odbiór kulturowy.
Innymi słowy wszystko co widzimy, miałoby być manifestacją czegoś, co przywdziewa różne szaty. Kiedyś były to demony, aniołowie, czarnoksiężnicy, a dziś…
… dzisiaj są to kosmici.
I z tą wesołą koncepcją Was dzisiaj zostawię.
—–
Źródła: „Paszport do Magonii”, Jacques Vallee, Chicago 1969
„The mystery of elusiveness”, Limina, 2025: https://limina.scholasticahq.com/article/131703