CZY UFO TO LUDZKIE OSZUSTWO?

To kolejne z popularnych, sceptycznych wytłumaczeń zjawiska UFO. Mówiąc szerzej, spekulacja ta zakłada, że wszelkie obserwacje obiektów UFO, spotkania z ufonautami i inne rodzaje manifestacji paranormalnych związanych ze zjawiskiem UFO to celowe działanie różnych osób, które chcą wprowadzić innych w błąd.

👽

 Na plus dla takiego wyjaśnienia tematu działają faktyczne działania UFO-oszustów, osób wprowadzających w błąd, czy osób nieudolnych, co do których podejrzewa się, że chcą one ośmieszyć temat.
No i takimi dobrymi przykładami oszustwa będzie chociażby Billy Meier, którego zdjęcie latającego spodka mogliśmy obserwować na plakacie „The X-files”, a który swoje statki kosmiczne budował w piwnicy, a zdjęcia pięknych „Pleladianek” które prezentował, okazały się ostatecznie starymi nagraniami gwiazd sceny muzycznej. Osobą wprowadzającą w błąd, działającą nierozważnie czy też mającą za cel ośmieszyć temat, może być z kolei Lue Elizondo, przyłapany ostatnio na dosyć frywolnym machaniu zdjęciem wielkiego latającego spodka, który w parę godzin został rozpoznany jako część systemu nawadniającego. Osobami dosyć niejednoznacznymi w temacie (ale na pewno nie sprawiającymi, żeby był on traktowany poważnie) mogą być z kolei ludzie z organizacji „Skywatcher”, próbujący PSIonicznie przywołać UFO i prezentujący „100% sukces” w formie niewyraźnych zdjęć czegoś, co może być wszystkim i niczym, a także z naszego podwórka chociażby pan Robert Bernatowicz, nie raz i nie dwa złapany na tym, że jego podejście jest oparte bardziej na wierze, niż na wiedzy, czy próbach analizy.

 Czy takie i inne przypadki świadczą, że UFO TO OSZUSTWO? Chociaż w niektórych przypadkach może tak być, mam oczywiście problem z tak kategoryczną spekulacją. Nie zgadza mi się tutaj parę rzeczy:

1. Gdyby zjawisko UFO było jednym wielkim oszustwem, mówilibyśmy o największym oszustwie w dziejach ludzkości. W dodatku niekoordynowanym z żadnego źródła, bardziej jakiegoś rodzaju fali oszustw, trwającej przynajmniej od czasu przed drugą wojną światową – lub też dalej w przeszłość. Mówimy tutaj o prawie 100 latach (lub dużo dłużej) powtarzalnych, nakręcających się oszustw trwających przez pokolenia. Dodajmy do tego, że występowanie zjawiska jest obecne na wszystkich kontynentach na planecie, niezależnie od kręgu kulturowego i religijnego. UFO znajdziecie tak w USA, jak w Afryce, Japonii, Chinach, Polsce, Rosji, czy gdziekolwiek indziej. Innymi słowy – problemem jest skala zjawiska. Nawet przyjmując, że 90% obserwacji byłoby wytłumaczalne, tych przypadków jest tak dużo, że ta spekulacja zwyczajnie się nie klei. Nie, jeśli mówimy o oszustwie jako takim (ale zjawisko UFO bardzo pasuje do innego systemu, o czym mówiła D.W. Pasulka – kto zgadnie o co mi tu chodzi, dostaje serduszko).

2. Pytając o oszustwo, pytamy o motywy. To znaczy – co zyskuje oszukujący, obojętnie, czy jest to ktoś, kto kłamie, że coś widział, czy ktoś, kto – jak wspomniany Billy Meier – fabrykuje dowody. W przypadku Meiera jego motywacje były dosyć oczywiste – sława, wpływ na innych, bo Meier miał właściwie swoją własną sektę. Tymczasem kiedy wnikamy w opowieści o uprowadzeniach i obserwacjach, osoby które tego doświadczają i są źródłami informacji, nie chcą sławy, rozgłosu. Dosyć symptomatyczną sprawą jest tutaj chociażby pierwszy głośny przypadek uprowadzeń, czyli historia Hillów, gdzie gdyby nie wścibskość dziennikarska osoby trzeciej, dzisiaj nie wiedzielibyśmy w ogóle o tym, że cokolwiek się stało, bo Hillowie nie spieszyli się z ogłoszeniem światu swojej historii. Nie będę kłamał, jeśli powiem, że zdecydowana większość przypadków tak właśnie wygląda – osoby, które doświadczyły czegoś dziwnego, wcale nie chcą być w świetle reflektorów, bo nic na tym nie zyskują, a społeczny ostracyzm i hejt z jakim się zmagają sprawia, że wręcz odwrotnie. Dlatego też pierwszym dzwonkiem alarmowym jest dla mnie ktoś, kto ma „parcie na szkło” z filmem/zdjęciem wysokiej jakości. Czyli większość tego, co dzieje się na Tik-Toku chociażby.

3. Wielu świadków – niezależnie od kraju pochodzenia, poziomu wykształcenia czy dostępu do mediów – opisuje bardzo podobne doświadczenia: obecność dziwnych świateł, uczucie paraliżu, „zatrzymanie czasu”, komunikację pozasłowną, a nawet podobne postacie. Relacje te pochodzą z różnych dekad i kręgów kulturowych, a mimo to są zaskakująco spójne. Gdyby były to wyłącznie wymysły lub kłamstwa, trudno byłoby wytłumaczyć ich wewnętrzną zgodność – szczególnie tam, gdzie świadkowie nie mieli możliwości wzajemnego wpływu. To nie znaczy, że wszystko należy traktować dosłownie – ale z psychologicznego i antropologicznego punktu widzenia ta spójność sugeruje, że zjawisko ma głębsze korzenie niż tylko chęć oszustwa.

I to są główne dwa powody, dla których spekulacja że wszystko to oszustwo, do mnie nie przemawia.

Leave a Comment

Przejdź do treści